Ja tam WF lubię. Miło jest po paru nudnych lekcjach iść na halę i odreagować, wyżyć się, poszaleć. A że się spocę ? Mam chusteczki, mogę się wytrzeć. Mam antyperspirant, nie śmierdzę. Ale przecież złej baletnicy przeszkadza skrawek spódnicy. Malkontenci przyczepią się do wszystkiego.
I btw: co to za chore szkoły, w których wuefista śmieje się z ucznia, bo ten czegoś nie potrafi ? Czy moje miasto to naprawdę utopia, w której takie incydenty nie mają miejsca ?
