W mojej starej szkole, do której już nie chodzę, dyrektorka zabroniła grać w cokolwiek na sali bo się niszczy, a na dworze też nie można bo trawa się niszczy.
Dlatego lekcje polegają na tym, że przez 45 minut uczniowie robią skłony na korytarzu, a np. na boisko wychodzi się raz na pół roku, gdy jest jakiś turniej.
Taka sytuacja jest w większości polskich szkół, więc nic dziwnego, że niektórzy wolą iść sobie pograć w piłkę z kumplami gdzieś poza teren skzoły niż iść na wf.
__________________
Hasta lá vista, w toku apokalipsa
strzał w stylu Giggsa, szybki aż w fotel wciska
Ostry zakazany jak ekshibicjonista, który
macha swoim fiutem do taktów partytury
|