Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Wielkimanitu
Vil pewnie całymi dniami nawalał w WoWa, a teraz swoje lenistwo usprawiedliwia tym, że "szkoła ma niski poziom i głupia nie nauczyła mnie angielskiego" (bez obrazy  ).
|
Po 5 latach uzywania literatury, ktora jest dostepna jedynie w jezykach obcych mam wieksze problemy z pisaniem i mowieniem po polsku niz po angielsku. Nie ukrywam ze zabrzmi to smiesznie, ale radze sobie z tym jezykiem lepiej niz duza czesc naukowej kadry mojej katedry.
Odnosnie wczesniejszej wypowiedzi: uwazam, ze poziom angielskiego w Polsce jest jaki jest dlatego, ze zbyt nisko zawiesza sie poprzeczke. Na dobra sprawe nie powinno byc roznicy w traktowaniu jezyka ojczystego w stosunku do obcych ( szczegolnie angielskiego ), dlatego za karygodne uwazam nazywanie 'znajomoscia uzywania angielskiego w stopniu podstawowym" umiejetnosci wydukania kilku zdan na temat zeszlorocznych wakacji.
Podstawowa znajomosc angielskiego powinna odpowiadac podstawowej znajomosci polskiego aka pierwsze klasy podstawowki - plynne mowienie, wzglednie plynne pisanie, calosciowe rozumienie tekstu pisanego i slyszanego.
Paradoks jest taki, ze sa to dokladne wymagania na zaliczenie przedmiotu " jezyk angielski " na jednej z lepszych szkol wyzszych w Polsce. Na poziomie angielskiej
podstawowki.