Yahyah z Malezji gra świetny mecz, jedyny, którego zapamiętam po tym spotkaniu z drużyny rywali. Współpraca Rooneya z Berbatovem = mistrzostwo, a Nani... Za wcześnie, za łatwo, ale chyba można zaryzykować stwierdzeniem, że odzyskuje formę. Foster nigdy nie będzie numerem 1, a Gibson na flance to nieporozumienie. Anderson genialnie z tyłu, nieco słabiej z przodu, ale tam jest Scholes, który wciąż posyła bardzo dobre długie piłki. O obronie ciężko coś powiedzieć, ale Evra wciąż ładnie atakuje.
http://www.justin.tv/fishomaniaxvi