Jako zagorzały fan HP (Wszystkie części czytałem po 3+ razy, z wyjątkiem 7, ją tylko raz) śmiało mogę napisać, że:
Tak jak WSZYSTKIE części, film jako film jest dobry, ładne efekty etc. Ale jako ekranizacje, wszystkie są do bani szczególnie 5 część. Mi one przypominają bardziej filmy na podstawie książek, a nie ich ekranizacje.
Np.
-całkowite pominięcie zarówno nowego ministra, jak i mugolskiego premiera,
-nie wiem czy może coś przeoczyłem, ale zabranie Harry'ego przez Dumbledora było uzgodnione i odbyło się na Privet Drive 4, a nie na jakimś peronie i to w dodatku bez uprzedzenia,
-ta kelnerka to już w ogóle żenada,
-Slughorn jest za chudy, i w ogóle powinien zachowywać się zupełnie inaczej,
-atak na norę? Omg mogli zamiast tego zamieścić tam rozmowę Harry'ego z nowym ministrem,
-śmierciożercy potrafią latać,
-Dumbledore zwraca się zbyt chłodno do Harry'ego
-walka na końcu filmu powinna być obfita, a nie ograniczać się do krótkiej ucieczki śmierciożerców,
-chowanie książki, totalna porażka,
-śmierć Dumbledora jak i brak pogrzebu jest żałosna,
-Dumbledore potrafi Tpować się na terenie Hogwartu? WTF?
-po horkruksa szli przez Hogsmeade i wracali na miotłach,
-Mroczny Znak pojawił się za późno,
Pominąłem małe nieścisłości typu: most który się zawalił zabrał ze sobą pare samochodów nie ludzi, "dziura w kamieniu" z trucizną po której Dumbledore w filmie niewiele się zmienił była w książcę misą i do tego świeciła delikatnie na zielono, truciznę napełniali kielichem itp.
Więcej nie pamiętam, ale pewien jestem że jest tego więcej. Za jakiś czas obejrzę 2 raz i edytuję posta.
Wiem, sporo zdań już ktoś pisał, ale wolałem napisać wszystko co pamiętam. Inaczej mógłbym przypadkowo nie napisać czegoś, czego nikt nie napisał
Plusów względem książki nie widzę. Ewentualnie wątek komediowy, ale jest on i tak imo zbędny.
|