Właśnie wróciłem z seansu i przedstawiam moje spostrzeżenia:
- Efekty wszelkiego rodzaju - 10/10. Wszelkiego rodzaju: i wizualne, i dźwiękowe, i te bardziej "emocjonalne".
- Fabuła - w amerykańskim stylu, czyli nic specjalnego. Jedyne czego nie mogę przeboleć, to to, że gdyby film skończył się kilkanaście (kilkadziesiąt?) minut wcześniej (dokładniej, w momencie zniszczenia tego wielkiego drzewa, domu Na'vi (nie mogę przypomnieć sobie nazwy)), to fabuła i ogólnie cały film na tym bym zyskali. (Pomyślałem też, że gdyby film skończył się pesymistycznie, to mogłoby być to dobre rozwiązanie...)
- Kwestia poruszona w wcześniejszym podpunkcie - długość filmu. Był on za długi. To, o czym wspomniałem, rozwiązałoby problem.
- Okulary. Dlaczego wszyscy na nie narzekają? Po kilkunastu minutach nie czułem, że je mam na sobie. Tylko lekko oczy bolały...
- Ogólna ocena. Hmm... zastanawiałem się nad tym i wyszło mi coś między 7+/10, a 8-/10.
Wniosek: Było fajnie.
Ostatnio edytowany przez Wylansowany - 31-12-2009 o 18:17.
|