Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Nari
Opierasz swoją wiarę na książce, w której więcej treści zmieniano, niż pozostawiono? Nie możesz opierać swojej wiary na książce, która dyskryminuje osoby nieobrzezany, a w treści prawa przedstawionego w którejś księdze (chyba powtórzonego prawa) twierdzi, że kobieta jest nieczysta przez kilka dni w miesiącu, bodajże 50 dni po urodzeniu chłopca, a 100 po urodzeniu dziewczynki. Z biblii należy "wyrywać" te fragmenty z którymi się zgadzasz, nie można się zmuszać do wiary w anioła, który zstąpił z nieba od Boga i wybił kilkadziesiąt tysięcy przeciwników izraelitów, nie powinieneś uważać za słuszne tego, że Eliasz (lub Elizeusz) powiedział Bogu, żeby zabił dzieci za to, że go wyzywały, ponieważ nie potępiono tego w biblii. Wiarę opiera się na własnych doświadczeniach, a nie na tym, co mówią inni. Chyba, że mówią mądrze, bo głupotą jest nie słuchać nikogo.
|
Jakie to zabawne, że katole odwołują się do Biblii kiedy im to na rękę, a kiedy nie to piszą, że to tylko książka. Zdecydujcie się, bo ja już naprawdę się gubię : o
Zresztą co mnie obchodzi Biblia. Gdybym miał ją w domu (nie widzę powodu, by posiadać), to położyłbym ją w biblioteczce między Harrym Potterem a 100 przepisów na udane ciasto.
Mówisz, że mam wyrywać sprzyjające mi fragmenty? Tak właśnie robi Kościół. Nie dziwi mnie to, że to mówisz.