Cytuj:
Oryginalnie napisane przez CytrynowySorbet
Dam ci powód, o wielki logiku, do wyśmiania mnie, ale nie rozumiem tego zdania. Jestem prawie pewien, że w wieku 18 lat też nie mówiłeś takim językiem, więc daruj sobie napinki.
|
Racja. Mówiłem takim językiem w wieku 16 lat. We wrześniu, bądź październiku I klasy szkoły średniej, bo bodajże wtedy przerabia się na matematyce logikę. Dwa posty wyżej napisałem to:
Ukryty tekst:
Bardziej zrozumiały w liceum zapis i konkretny przykład:
Wolałem nie używać tej formy zapisu kwantyfikatorów, gdyż w matematyce akademickiej oznaczają one kolejno kres dolny i górny zbioru. W przeciwieństwie do cytowanego zdania, tego mogłeś nie wiedzieć, i dlatego dopowiadam.
Od reszty tekstu bije taki jad, nienawiść i brak poszanowania rozmówcy, że szkoda mego czasu na tworzenie jakiejkolwiek riposty.
@Slythia, Lasooch
To jest jeszcze kwestia odpowiedniej interpretacji i analizy. Moja polonistka, na przykład tak ciekawie potrafiła omawiać poszczególne utwory, że nie uwierzę, iż nazwalibyście je nudnymi, bądź przereklamowanymi. Prawdopodobnie zmienilibyście również zdanie, gdybyście dostrzegli jak często nawiązuje się do tych treści zarówno we współczesnych utworach i felietonistyce, jak również w mediach czy nawet na ulicy, podczas rozmów z odpowiednimi ludźmi. Niby taki szczegół, a cieszy. Szczerze Wam życzę, abyście kiedyś to poczuli.
Jako, że całkiem spore grono tego forum zna twórczość pewnego łódzkiego handlowca, pokuszę się o (zapewne dość nieudolną) próbę porównania tego do czegoś, co znacie. Frazę "na pohybel skurwysynom" zrozumie każdy bez różnicy, czy czytał książkę, czy nie. Jednakże, czy nie uważacie, że humorystyczne przesłanie tego zwrotu w pełni dostrzegą jedynie osoby, które znają utwór?
P.S. Do rzemieślników nic nie mam. Natomiast śmieszą mnie niezmiernie pseudointeligenci, którzy koniec końców nimi zostają.