Co do waszych akcji w thais, to ja praktycznie wcale nie zwrocilem na nie uwagi. I chyba nikt nie traktowal tych akcji powaznie, chociaz dla wielu osob (zarowno u nas na vt jak i u was) byla to swietna zabawa i wlasnie o to chodzi w tej grze. Zal troche glupoty tych osob, ktore wchodzili w tego slynnego trapa w hotelu. Dobrym przykladem jest moj RL ziomek Sermaios, ktory przez wlasna glupote dal sie strapowac w hotelu, a potem byl z siebie dumny ze przezyl wbijajac red skulla -.-
Prawdziwy pogrom byl na Furorze kiedy Inshon polaczylo sie z WRA i kiedy Dempah dowodzil Death Rose, a wy byliscie tylko jak dobrze zorganizowany pk team, ktoremu daleko do ubicia Zwidka.
__________________
"Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
Mark Twain
|