Tylko raz wyrwałem z highta w łeb- niezbyt mocnego, ale smak podeszwy został jeszcze przez jakąś godzinkę.
A tak poza tym to większość kopów udaje mi się jakoś sparować/uniknąć.
Raz udało mi się nabrać na ciekawą kombinację- bieg, kop z wyskoku (zmyłka), bomba na ryj. Ale to inna sprawa

.