Chciałoby się powiedzieć, że na tych dwóch zdjęciach uwidoczniło się całe piękno Premiership. Walka do końca, nie odstawianie nogi i inne bzdety. Moja natura daleka jest od czerpania radości z cudzego nieszczęścia, a świadomość że inni, równie drewniani obrońcy grają praktycznie raz w tygodniu przeciwko moim ulubieńcom z Manchesteru (Shawcross to wychowanek MU, btw), przygnębia jeszcze bardziej. Oczywiście, życzę Ramseyowi powrotu na boisko, ale myślami jestem już na jutrzejszym meczu z Aston Villą.
__________________
Best was the best but Garrincha was better.
|