Minami-ke obejrzane...co by tu gadać - lajtowe anime, jak S&W, tyle że tutaj z każdym epem zasób żartów się kończy. A i wątki prowadzone przez 3 serie nie są fajne. Prawie jak anime z tsundere - wątek miłosny zostanie zakończony tylko i wyłącznie na końcu anime :x Dobrze że mamy takie Bakemonogatari, na przykład
Hee...hee...co by tam dalej *podczas gdy wycieka mu ślina z ust, Yuri patrzy na zabrudzony białą substancją monitor, w celu przeglądania najpopularniejszych hentaiów*...
Azumanga Daioh, może?
@Down
Zlukam, ale zbędny komentarz, uwierz mi :x