JKM - odpada, oszołom jakich mało. Same jego poglądy są debilne. Wolny rynek nie ma prawa zaistnieć bo jest dokładnie tym samym co komunizm/socjalizm. Utopia której nigdy nie będzie. Jego poglądy można między bajki włożyć i nadawać w kosmos.
Olechowski - plankton.
Kaczyński - brat zginął w katastrofie lotniczej. Cała sprawa z Wawelem, później wańka wstańka z kandyduję ale nie bo kandyduję. Człowiek, który może i chciałby się dogadać, ale razem z nim idzie bagaż w postaci Kurskich czy Pospieszalskich. A oni nie odpuszczą łże elitą.
Komorowski - pomimo rabanu który pieski z pisu robią, wypełnia obowiązki prezydenta, nie przeginając w żadną ze stron. Jednocześnie jest to najbardziej nijaki kandydat, który najchętniej dogodziłby wszystkim i nikomu. Drugi Kwaśniewski.
Makowiecki - czytałem z nim kilka wywiadów. Terrorysta mitoman, tak w skrócie można nazwać. Mający żal do całego świata że o nim zapomniano. To tak jakby dziecku z sudanu zamiast zacinającego się kałacha dać walizkę nuklearną.
Więcej kandydatów nie pamiętam.
I znowu trzeba będzie wybrać. Między Polską liberalną (BUAHAHAHAHA) a solidarną (BUEHEHEHEHEHEHE). Tylko że ja już mam dość dzielenia mnie na ich i zomo, mam dość wyciągania trupów z SBkowej szafy i rozliczania wartości ludzi na podstawie donosów na ncih pisany. Ja zwyczajnie mam w dupie to czy nas zdradzili przy okrągłym stole czy nie. Ja po prostu mam propozycje. Każdy urodzony przed 80 rokiem won z polityki/biznesu/życia publicznego. Wtedy będziemy pewni, że wszyscy są czyści jak łza i będzie można w końcu coś zacząć robić a nie szczekać na siebie nawzajem.
__________________
Rogue 80
|