Cytuj:
Oryginalnie napisane przez CytrynowySorbet
Żal mi ludzi piszących "ojojojoj a mi to zajęło tylko 40 minut" itp. Jakby było czym szpanować korniszon mać. Obyście się kiedyś z tego pośpiechu pomylili i oblali coś. Ja wolę najpierw napisać na brudno i posprawdzać parę razy, a nie walnąć raz dwa, wyjść i zgrywać cwaniaka "ojojoj będę miał 90%!" a potem się okazuje, że masa błędów była i ma tylko 60%.
|
Jeżeli nawet
naprawdę coś nie wyjdzie, uwierz mi, będę miał to głęboko. Na angielski szedłem z przekonaniem, że nieważne jak pójdzie (dla przykładu: tam gdzie się wybieram, 100% z podstawowego angielskiego jest warte tyle, co 4% z rozszerzonej fizyki), dlatego nawet nie sprawdzałem drugi raz odpowiedzi : )
Po podstawowym zresztą poważnie się zastanawiałem, czy nie olać rozszerzonego (jest mi jeszcze mniej potrzebny niż podstawowy - bo podstawę trzeba zdać, a oszczędziłbym wszystkiego 7,5 godziny).
A że wolę pogadać z kumplami, którzy też tak szybko kończą, niż siedzieć dodatkowe 70 min i gapić się w arkusz, to wychodzę przed czasem. Tylko do matmy się przyłożyłem i przyłożę się do fizy.
Tak na marginesie, do tej pory ze zdecydowanej większości egzaminów (i ważnych sprawdzianów) miałem więcej punktów, niż się spodziewałem, pomimo 'zgrywania cwaniaka'.