Neguje odbieranie ludziom wolnosci do decydowania wlasnym zyciem i majatkiem. I mowienie jeszcze, ze to wcale nie jest forma ograniczenia wolnosci.
Kiedy wiekszosc ma racje, kiedy nie? Czy w ogole ma? I jak uzasadnic prawo wiekszosci do narzucania czegos mniejszosci? Lub na odwrot? Jak mozna usankcjonowac wladze jednego czlowieka nad drugim bez zgody tego drugiego?
Oczywiscie dyskusja czysto teoretyczna.
__________________
|