Hejahoo!! Widzę ,że muszę się odezwac po przerwie. W sumie już nie gram ,szkoda mi na to czasu itp ,ale z ciekawości zajrzałem na forum i zbladłem ;D
Ja grałem NaTHANEM ,choc była to postac Razor Visa (z forum) ,czyli mojego kuzyna. Mateuszu ,ja nie byłem krótko w teamie ,bo wcześniej orałem charem o nicku Lady Meros ; ) ,więc jakieś pojęcie o tym co się działo mam. Seba~ ja Cię nie oczerniałem ,jednak jestem człowiekiem szczerym do bólu ,z czym trzeba się liczyc. Jeśli coś mnie boli ,to o tym mówię otwarcie. Tibia jest dla mnie grą/zabawą ,a ludzie ,którzy mnie w niej otaczają nie są sortowani pod względem levela ,czy gildii. Imargam jest kulturalnym i wygadanym człowiekiem ,z którym można się dobrze bawic i pośmiac (patrz na screeny z obrony krzyża w Thais ,tudzież budowania sfastyki z gpków xDD). Szanuję go i tyle ,mam do tego pełne prawo. Ciebie też szanuję ,jednak zobacz ile ludzi od nas padało ,po ile razy ,nie wiem jakie masz pefaupe ,bo nie miałem okazji się temu przyjrzec ,ale wątpię ,że za każdym razem odpalałeś pz ,po czym zwinnie uciekałeś 53 druidem na FACC'u przed gromadką vision. To jedyne ,co mnie boli w Twoim zachowaniu ,nic więcej mi nie przeszkadzało ,bo starałeś się ogarnąc ten "team" ,zebrac ich o jednej porze na vt itp ,co również ja próbowałem uczynic wcześniej. Nathan deleted ,moja przygoda tutaj się kończy. Chciałem z tego miejsca pozdrowic ludzi ,którzy byli ok ,więc Imargama ,Ciebie Furor Sebo ,Lukasello ,Xeliusa Archera ,Ymego i resztę naszej cudnej składanki. Powodzenia w rl'u ,w szkole/pracy i w ogóle.
PS. Popieam pomysł Pawła ,żeby zmienic słownictwo i zachowanie na tym forum ,bo wychodzi ,że tu się robi 2 battleground. ; ) Walka na słowa między naszymi membersami vs vision ,a Imargam robi za rozjemnika.
Siemano o/
__________________
"ogolnie bylo fajnie aczkolwiek jason strasznie chrapał w nocy, rester spal jak baranek wiec jego bic nie musialem, no ale jason dostal kilka razy op łbie , rester przegrał 1kk z infamia kto 1 zaliczy zgona, a na sam koniec smerfu wlal lukaszowi do japy cwiartke soplicy i niestety denat lecial na parapet po blessy gdzie spedzil nastepna godzine po czym wrocil smerf i go jebnal do lózka =D (az sie dziwie ze nie narzygal se do łóżka ktore stalo przy blessowni parapetowej) "
Koniec ,KO
|