Wiem, że mogę, bo raz mi się zdarzyło.
To nie jest tak, że ja stoję, czekam i patrzę aż oni wszystko zużyją. Po prostu wpadam ciut później (myślę, że góra do 5 sekund), aby np. nie załadować się na dopiero co puszczane ulti Sony, Amumu czy ich Galio. Poza tym mamy cały czas ze sobą kontakt głosowy i nie rozpoczynamy walk bezmyślnie, tylko zawsze staramy się w jakiś sposób dobrać miejsce bitwy, np. tak, aby ich tank już z nami walczył, ale Ashe dopiero co wchodziła w zasięg umożliwiający jej rozpoczęcie ataku. Trudno to opisać. Głównie są to akcje w 100% spontaniczne, bo akurat nadarzyła się ku temu okazja.
Czasami stosujemy też taktykę w drugą stronę. Ja wpadam solo (tym razem bez użycia ulti na dzień dobry), udaję, że mnie pogniotło i chcę walczyć z 5. Przy pomocy W i Zhonyi staram się wytrzymać te kilka sekund, aby mój team zjawił się w najmniej odpowiednim momencie i dopiero wtedy puszczam ulti i próbuję jakoś przeżyć. To zaskakujące, ale bardzo duża ilość wrogich drużyn zużywa na mnie większość swojego CC, byle mnie dopaść. Wtedy moi mają bardzo ułatwione zadanie i wygranie takiego fightu jest bułką z masłem (chociaż przypłacam to zazwyczaj własną śmiercią).