Do Morrowinda podchodziłem parę razy i skończyć mi się nie udało. Odpychają mnie questy, których olbrzymia większość polega na dostarczeniu przedmiotu A do miejsca B i tym podobnych banałach. A ja mam obsesję, żeby zawsze wykonać wszystkie zadania jakie się da, więc granie w Morrowinda zahaczało trochę o masochizm

Do tego odruch wymiotny powoduje rozmowa z NPC, którzy nie dość, że w wszyscy mówią to samo, to jeszcze recytują regułki jak jakiś kujon przy tablicy. Innymi słowy: żadnej autentyczności w nich nie ma.