Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Litawor
A co to ma do rzeczy? Gdyby miało w istotnym stopniu przeciwdziałać niżowi demograficznemu, to warto byłoby do niego dopłacać.
|
Ma do rzeczy to, ze jest zdecydowanie wiecej sposobow na to, zeby "zachecic" ludzi do robienia dzieci, niz jedno (drogie w dodatku) in-vitro. Przyklad? Ulgi podatkowe.
Wydaje mi sie, ze zdecydowanie bardziej "przemowi" do ludzi ulga taka jak ulga prorodzinna, ktora wprowadzil rzad Kaczynskiego, bodajze 1000zl zwrotu od podatku mozna dostac za jedno dziecko. A dodatkowo kwota ta "nie rozplynie sie", lecz w znacznej czesci wroci do gospodarki (czy to wydana na wczasy, czy na nowy komputer). Co z tego, ze in-vitro bedzie refundowane z pieniedzy nas wszystkich, skoro tak naprawde coraz ciezej jest utrzymac dzieci? Dlaczego norma jest posiadanie 1 dziecka, kiedy jeszcze 20 lat temu malo kto mial mniej niz dwojke?
Cytuj:
|
Oryginalnie napisane przez Quezacoatl
W duzej mierze sie zgadzam. Ale jest jeden problem. Pomysl ilu ludzi w Polsce zyje w ubostwie, pracujac za minimalna krajowa i utrzymujac z tego rodziny. Myslisz ze ci ludzie, majac wybor, placiliby na fundusze emerytalne lub oszczedzaliby w jakikolwiek inny sposob? W zyciu, wszystko wydali by na chleb zeby wykarmic rodzine, i zamiast chleba z maslem bedzie od czasu do czasu z serem. A potem przyjdzie starosc i co sie stanie? Wierzysz ze ich dzieci sie odbija tak aby ich utrzymac? Watpie. Staruszkowie beda bez zadnych pieniedzy i skoncza koczujac pod mostami i w starych magazynach, zwiekszajac pule bezdomnych i umierajacych z glodu. Quid pro quo, moj drogi. Albo wymuszamy emerytury, albo mamy plage biedy, albo zwalczamy biede z pieniedzy podatnikow na schrony itd, co ostatecznie i tak jest niedobre. Rozwiazania na wybrniecie z takich problemow nigdy nie sa latwe i oczywiste.
|
Wypowiedz sluszna, popiera piekna ideologie. Jednakze - minimalne miesięczne wynagrodzenie w 2009 roku to kwota 1276 brutto, a 954,96 netto. I teraz tak, jak ty napisales - pracuje za te psie pieniadze cale zycie, jego dzieci "sie nie wybily" i maja podobnie. Osoba taka przechodzi na emeryture, i ile dostanie? Minimalna emeryture w kwocie 675zl brutto? Na reke 610zl? I jak on z tego wyzyje? Moze uda mu sie oplacic rachunki i wykupic czesc lekow. A gdzie jedzenie?
Wiec tak czy siak albo bedzie biedowal, albo bedzie musial pracowac az do smierci. Skoro i tu, i tu bieduje lub pracuje do smierci, to ja jednak mialbym w dupie taka glodowa emeryture i wolalbym teraz dostawac wiecej. Przynajmniej obecnie mialbym ciutke lepiej, skoro na starosc w obu wypadkach bedzie to samo.