Jak się jest nubem Ryba, to tak jest. Jak u mnie zaczynają feedować, to po prostu leje na to, bo wiem, że różnica między przeciętnymi graczami, którzy są w obydwu drużynach, jest mała, a moi mają po prostu mniej szczęścia lub są zbyt hurra optymistyczni przy atakowaniu. Wszystko po prostu wychodzi w takich najmniejszych, najdrobniejszych detalach, jeżeli masz gracza świetnego i 4 przeciętnych vs 5 graczy powyżej przeciętnych ale poniżej jakiejś świetności, to spokojnie się wygra, wystarczy że poinstruujesz drużynę, co mają robić. Jeżeli czujesz, że jesteś najlepszy w drużynie, to musisz zmusić ich, żeby grali pod ciebie i się ciebie słuchali. Wtedy wygrywasz. Miałem w nocy grę Xinem 4 vs 5, bo Akali dostała dc na początku gry, musiałem solować vs Swain i Caitlyn, drużyna już piszczała, że przegramy, ale im powiedziałem, że jedyne, czego mi potrzeba, to Ghostblade i Quicksilver Sash, wtedy scarruje i mają nie płakać. I rzeczywiście to scarrowałem, zdominowałem po pierwszy recallu linię, mój jungler dawał mi reda, kiedy tylko możliwe, pomagałem na liniach, gankowałem, przejmowałem siłą dowodzenie. Po meczu napisał do mnie jeden od nas, że zachowuję się jak dupek i ćwok, ale fakt jest taki, że to ja ich pociągnąłem do zwycięstwa.
Generalnie zasada jest jedna - nie ważne, kogo masz w drużynie i jaką przewagę mają rywale, w 40-45 minucie wszystko się wyrównuje i jak jesteś dobry (lepszy niż inni), powinieneś wygrać taką grę.
__________________
Ooh to be a Gooner.
|