Może to tylko moje wrażenie - ale mało kto porusza tutaj jedną kwestię: gra ma służyć rozrywce i odstresowaniu się, a nie frustrować jeszcze bardziej.
Znaczy, może jak ktoś ma po te 14 - 17 lat i ma full czasu to go to nie rusza, że jak jego postać zginie to ma w plecy miesiąc grania albo i więcej. Rzecz w tym, że teraz rynek gier po prostu się zmienił i zaczął się dostosowywać do tego, że w gry kupują też ludzie mający po 30, 40, a nawet więcej lat; ludzie, którzy nie mają czasu spędzać pól dnia przed monitorem.
Sam pracuję, chodzę na studia, staram się znaleźć czas na kumpli... i nagle okazuje się, że od gry wymagam tego, żeby mi dała trochę frajdy przez godzinkę.
|