Cytuj:
Oryginalnie napisane przez cocojumbo
No jasne ze mozne pochlanac ziemie. Nawet swiatlo nie jest stanie oprzec sie czarnej dziurze  Wedlug Einsteina czarne dziury sa tunelami czasoprzestrzennymi do innych wymiarow... Ale raczej nie jest mozliwe skakanie pomiedzy wymiarami, bo wewnatrz czarnej dziury sila grawitacji jest tak za*****scie duza, ze nic nie ma szans wyjsc stamtad zywy. a i sluszna jest teora ze wewnatrz galaktyki jest czarna dziura i jest ona przyczyna jej ruchu wirowego bo jej sila grawitacji jest przyczyna sily odsrodkowej ruchu calej galaktyki.
|
Chyba nie rozumiesz pojęcia "wymiar". Nie ma czegoś takiego, jak "inny wymiar", co najwyżej wszechświat równoległy, a czarne dziury "przejściami" są tylko w tanim SF.
Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Tompior
Co do tego, że nic się z niej nie może wydostać to bym polemizował. Istnieje teoria dotycząca cząstek wirtualnych i promieniowania Hawkinga, które zakłada, że z czarnej dziury wydostają się pewne cząsteczki. Nie jest ona jeszcze udowodniona, ale też nikt jej nie podważa 
W skrócie: na horyzoncie zdarzeń czarnej dziury (granica obszaru, z którego światło nie może się już wydostać) jedna cząsteczka jest wciągana, a druga (antycząstka) opuszcza obszar (promieniowanie) czarnej dziury.
|
Myślę, że Cocojumbo chodziło raczej o wydostanie się z dziury zachowując swoją integralność, co jest niemożliwe.
Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Mojżesz
@Quezacoatl:Być może, aczkolwiek czarna dziura może teoretycznie stracić część swojej energii. Natomiast mnie zastanawia taka sprawa, czy czarna dziura jest bytem ostatecznym, tj wiecznym? Jak widzimy, wszystko w kosmosie, tak jak w życiu, czy to na poziomie mikro, czy makro, ulega dynamicznym przemianom, nic nie jest stałe. Gdyby z czarnej dziury rzeczywiście nie mógłby się wydostać żaden kwant energii, to takie obiekty mogłyby rosnąć w nieskończoność, istniejąc wiecznie. Dla mnie teoria parowania kwantowego jest jednak światełkiem w tunelu, że czarna dziura może przekształcić się w coś innego, lub też wyparować. W każdym razie, ciężko badać to, do czego istnienia nie ma się całkowitej pewności.
|
Zniszczę Ci to światełko w tunelu informując, że i tak czekają nas dwa scenariusze - zapadnięcie się wszechświata do punktu lub - bardziej prawdopodobne - ciągłe jego rozszerzanie powodujące rozrzedzenie energii. Niezależnie od tego, czy wpadniemy na czarną dziurę, czy nie, przyjdzie moment, gdy we wszechświecie będzie zbyt ciemno i zbyt zimno, żebyśmy mogli żyć ; )
Cytuj:
Oryginalnie napisane przez Mojżesz
Poza tym, myślę, że się źle zrozumieliśmy. Chodziło mi o to, czy czarne dziury są ostateczne w tym sensie, że nie ulegają żadnym metamorfozom ani przekształceniom (oprócz wzrostu masy). Czarna dziura, z której nic, nawet żadna cząstka elementarna nie zdoła uciec, rosnąć będzie w nieskończoność, być może łącząc się z innymi podobnymi obiektami. Teoretycznie, po jakimś czasie cały Wszechświat byłby jedną, wielką czarną dziurą. Być może to w jakiś sposób tłumaczyłoby cofnięcie się ekspansji Wszechświata, ale to już czysto metafizyczne rozmyślania.
|
Pytanie, co to znaczy "rosnąć". Horyzont zdarzeń dziury pochłaniającej materię oczywiście rośnie, lecz pod horyzontem nie wiadomo, co się dzieje. Łatwo policzyć, że jeśli materia czarnej dziury nie jest skompresowana do punktu, a wypełnia całą przestrzeń pod horyzontem, mogłyby istnieć dziury... mniej gęste od wody, za to oczywiście ogromne ; )
edit: swoją drogą, w końcu jakiś ciekawy temat. Astrofizyka ftw.