Na lekcji Fizyki, w zeszłym roku, nauczycielka tłumaczy lekcję (początek pierwszego semestru). Ja sobie siedzę spokojnie, i wpatrzony w książkę od fizyki (żeby nie było: OBOWIĄZUJĄCĄ) spokojnie sobie siedzę i słucham tego, co nauczycielka mówi. W pewnym momencie ona podchodzi do mnie, wyciąga mi książkę z rąk ze słowami: "Ale ty mnie nie sprawdzaj bo ja na pewno dobrze mówię." <gleba>
- Kuba, co ty tam robisz pod ławką?
- Nic, Pani profesor.
- Połóż to na ławce.
- Lepiej nie. <zaczynają się pierwsze brechty>
- To schowaj to, czym się tam bawisz.
- Zaraz, tylko skończę...
Ostatnio edytowany przez $corcerer - 09-04-2005 o 11:01.
|