Sam, kilka dni temu, mialm przypadek, ze osoba z ktora rozmawialem tylko dwa dni, chciala popelnic samobojstwo.. I nawet probowala.. ale sie nie udalo. Rozmawialem wtedy z Nia.. plakala, ciagle plakala.. mowila, ze musi umrzec. Po tym, jak polknela tabletki.. duzo tabletek.. zaczela sie kruszyc.. mowila, ze wszystko ja boli, ze ona juz nie chce umierac...
No i teraz pomyslcie.. Chciala umrzec.. ale w pewnym momencie zrozumiala, ze powod, dla ktorego chce umrzec wcale nie jest az tak wielkim problemem, zeby za niego tracic zycie. Ale moglo juz byc za pozno.. gdy to zrozumiala, to juz nie chciala umierac..
To bylo troszke nie na temat.. tzn. chodzi Wam bardziej o to, czy samobojstwo jest jakimkolwiek rozwiazaniem..
Jest wyjsciem, ale najgorszym.. zawsze otoczenie moze sie zmienic.. nagle problemy sie rozwiaza.. znajdzie sie osoba, ktora bedzie nam pomagac.. wspierac psychicznie..
Samobojca.. rzadko mysli o ludziach, ktorzy beda wylewac lzy z powodu jego smierci. Ta moja znajoma myslala o rodzinie.. i byc moze dlatego zmienila zdanie i nie wziela kolejnej garsci tabletek..
Wogole.. to bez sensu.. odbierac sobie zycie.. szczegolnie w mlodym wieku.. tyle zycia przed kims, tyle szczescia i rozczarowac.. ale to jest piekne w zyciu.. i dlatego zyjemy..
__________________
retired/retarded
|