@TOPIC: moi dwaj koledzy padli ofiara podobnego przestepstwa. Z tego co mi wiadomo spacerowali po Starym Rynku (w Poznaniu) i weszli w boczna uliczke... podeszli jacys dresiarze i mowia do moich kumpli "dawajcie komory" czy "pokazcie telefony"... cos w tym stylu... no i reszta wiadomo... male grozby itp. ale nabardziej mnie dobilo, gdy jeden z tych dresow wzial telefon (bo drugi kumpel powiedzial ze nie ma telefonu chociaz mial) i powiedzial, ze pojdzie go obejrzec (ten telefon) i zniknal za rogiem, a ten drugi powiedzial "kurde, gdzie on polazl? zobacze co on tam robi"... i zniknal...
Natomiast mi sie prawie cos takiego zdarzylo, ale zlodzieje byli debilami

. Otoz ide sobie z kumplem na "Szachte" (tak mowia na takie male jeziorko/stawek, na obrzezach Poznania) i przed przejazdem kolejowym spytali nas o godzine (sprawdzali jakie mamy zegarki) i poszli... potem przez 40 minut lazili za nami... kazdy by pomyslal ze "no co? lazili sobie i co?" ale oni dodatkowo sie jakos dziwnie zachowywali.... nie umiem tego opisac... kompletne debile...

nie umieja thiefowac
@AUTOR: bardzo mi przykro... szkoda komory...

no i ten szok... na szczescie nie przekonalem sie o tym... uff... odpukac w niemalowane <puka w niemalowane> ... no coz... trzeba zyc dalej...