W wielkim skrócie zlot wyglądał tak:
12:00 - 4 luda (Ziele, Eileen, Marcin und friend of marcin) stali niczym słupy soli pod Fredziem. PO chwili dołączyłem do zacnego grona a o 12:10 dotarł Starkey (Organizator a się spuźnił! Co za wstyd!)
12:10 - czekaliśmy na innych, niestety większa liczba się nie zjawiła, ponoć Zielevitz spławił troje luda (kill him!). Doszliśmy do wniosku, że jak już pobiliśmy rekord spotkania w Szczecinie (2 osoby) to możemy iść w świat.
12:20 - wyruszyliśmy w drogę, przeszliśmy niezły kawał drogi robiąc dwa kułka naokoło ratusza i wylądowaliśmy w empiku. posiedzieliśmy tam przeglądając płyty z mjuzikiem (Methal, Gorillaz) a potem książki (Biblia Szatana, Księga Przepowieni)* by zakupić się w coke (na szczeście/nieszczęście** tylko colę)
12:50 - wychodząz z empiku postanowiliśmy wstąpić na lody do vitaminki, lecz jak to my, zamiast iść na zachód zrobiliśmy dodatkowe kółko w okół ratusza by po dotarciu do celu zrezygnować z powody zbyt wygórowanych cen.
13:15 - Wolnym krokiem skierowaliśmy się do pobliskiej kawiarenki internetowej, naskrobaliśmy parę postów (kto naskrobał ten naskrobał)
13:30 - Po nagłym telefonie do Starkeya (lól) postanowiliśmy skierować swe kroki w stronę fontanny by tam się rozejść.
*-Mroczna z nas grópka 
**-Niepotrzebne skreślić
P.S.
Może tak w sierpniu jakieś kolejne spotkanie?