Mnie własnie najbardziej bolą mashunty.
W tibii całkiem NORMALNĄ sytuacją jest to, że wchodzę do obozu amazonek a tam.. trupy. Cała ziemia trupy, krew i porozrzucane elementy uzbrojenia, jak po wojnie. Gdzieniegdzie napotyka się amazonke, to zaraz się ja oczywiscie zabija (a to w koncu tez czlowiek). I tak siedzi się tam kilka dni czasu tibijskiego i wyrzyna się człowieka, po człowieku w nadziei, ze troche nas to wzmocni. A po skończonym ludobójstwie wraca się do domu i jeszcze ma pretensje ze jakis peker nas napadł.
|