1 sytuacja, brak gry na 3-4 miesiące. CÓDEM uzbierałem niegłupie eq warte małe conieco na Antice. Wartość koło 150k w zwyż. Wchodze sobie na postać pewnego pięknego poranka i jak nie !!@#$@#$%$%^ ... z eq został mi war hammer w innym miescie.
2 sytuacja: (nie przestałem grać

) polazłem na beholdery... przecie tam mnie nic nie zabije (40 lvl elite) stanalem w miejscu gdzie raczej zaden bh nie przylezie... wchodze na pewna stronke o tibii, po sekundzie znowu na knighta, patrze, a tu dostaje hita za 44 i You are dead. (skubany bh jakims cudem mnie znalazl, pewnie mial cynk od gma czy cos...) Poszly bohy, fire axe, demon shield, 5 bp uh, 3 bp uh, 3 k w kasie, sporo ringow, kilkanascie kluczy, i crusader helmet. (cudem kumpel dobiegl na miejsce i uratowal loota, po prodze tuz kolo bh minal sie z kolesiem ktory akurat szedl w to miejsce...
3 sytuacja: (znowu nie przestalem grac) 2 dni temu... Kliknalem na mapce na katedre, wlozylem dragon lance, demon shield i FA w bp... Wlaze na strone klanu, pisze posta, wchodze na postac, patrze, a tu otoczony przez 2 slimy (z kad do #@$%^ tam byly slimy) wlasnie padlem. Tuz kolo schodkow do katedry. Poszly 3 bp uh, demon shield, D lance, crown legi, crusader helmet, 2 bp hmm, ringi, klucze, i FA... Kumpel zza teleportu na ank przybiegl na utani+bohy+ring... kolo ciala najwyrazniej przeszlo ze 20 osob... ale nikt nie sprzawdzil

wszscy mysleli ze to cialo "dzikiego wojownika"... niestety, poszlo 35% do 6 magic lvlu (jakim cudem) i 2 lvle + po 2 skille w dol
Najwazniejsze ze cale eq mam juz na sobie
