Przypomniało mi to Tibię na początku 2003 roku, kiedy zaczynałem

Starałem się trzymać klimat, byłem cholernie uprzejmy itd. A otaczali mnie tylko złodzieje i zabójcy. W sumie tamte czasy to pryszcz w porównaniu do tego, co się teraz dzieje. W końcu doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu i trzeba się przyzwyczaić. Nie robiłem tego samego, ale nie robiłem już wykładów na privie. Po prostu utaczałem napastnikowi krwi. Teraz gram "praworządną" postacią, a towarzyszem jest oręż.
"This is only a game", ale ta gra pokazuje najczęściej prawdziwe oblicze niektórych ludzi
