Ale ze mnie jełop...
Ale może zacznę od początku.
Poszedłem sobie na trolle koło Venore, i coś mi strzeliło do głowy, żeby zbierać trupy do skrzynki. Tak też zrobiłem

Byłem wtedy na tych "wyspach" nad bagnem. Nagle jak przyszło 2 high leveli, ukradli mi skrzynkę i jeden się nią zablokował (tak, że nie mogłem nigdzie uciec) a drugi mie bił. Próbowałem zwiać, ale nigdzie ni było drogi ucieczki, tylko biegałem w tę i wewtę. Jak skończyła mi się mana na exurę gran, w nagłym przypływie wredności postanowiłem wyrzucić plecak do bagna, ale koleś do mnie podszedł i palnął takie exori, że aż z butów wyskoczyłem (poważnie... budzę się w świątyni i patrzę - butów nie ma). To że nie puściłem magic shielda mnie mniej dziwi, wytrzymałbym tylko trochę dłużej, za to najbardziej mnie wkurza teraz, że miałem cały bag firefieldów, a zamiast podpalić tego co mnie blokował zupełnie o nim zapomniałem
No i jeszcze kiedys poszedłem na -3 poziom kopalni w kazo, podeszły do mnie: rot, dwarf i 2 soldy (w tej kolejności). Nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, że dwarfa i rota brałem na taczę, a soldów już w tedy nie mogłem i miały wolną drogę do ataku - zużyłem całą mane na leczenie ale deda na szczęście nie było
