Moja pierwsza w historii Tibii śmierć była bardzo idiotyczna, no ale cóż poradzić - noobem wtedy byłem

Chodziłem sobie po podziemiach Rookgaardu (miałem wtedy z drugi, najwyżej trzeci level), wszedłem do większej groty, a że było tam pare stolików, krzesełek, skrzynek i tym podobnych rzeczy, postanowiłem pozwiedzać. Otworzyłem jedną ze skrzynek i zobaczyłem dzbanek. Nie zwlekając, włożyłem go do plecaka, a że miałem już z połowę życia, a słyszałem od kumpli, że istnieją pewne mikstury, które przywracają życie, opróżniłem zawartość dzbana

Jak nie trudno się domyślić w środku była trucizna i zanim zdołałem jakoś zaradzić jej destrukcujnemu działaniu, padłem martwy

Także moją pierwszą śmierć w Tibii możnaby śmiało nazwać samobójstwem
