:)
Ja nie mam nerwów do Tibii. Wszystko jest piękne, dopóki nie padnę. Nie żebym kogoś bił od razu albo walił czym popadnie, ale odechciewa mi się grać.
Miałem sytuację, że moim pierwszym charem wbiłem 20 lvl i szedłem na deserta, po drodze 3 huntery ktoś zlurował, nie zdążyłem się wyuhać i dead, spadłem na 19 lvl i tyle deserta widziałem. Dobiłem potem 22 lvl i se dałem spokój.
Inna sytuacja to druid. Koszę bez opamiętania, po 1-2 nawet 3 lvle na dzień, i tak do 30 lvlu. Wbijam 30 lvl, robię devil helmet questa, idę expić i padam. Od tamtego czasu (koniec stycznia) dobiłem 30 lvl i przestałem grać. Jakoś mnie to nie kręci. Wolałbym poszaleć z dragami niż z redskullami. I nawet to, że mam protektora (ukłony dla mateusza) nie zmienia faktu, że przed pk muszę uciekać i żyć mi nie dadzą.
Pozdro
Loron
|