Dzisiejsze wydarzenie...
Wracam sobie z ghost landu koło Carlin i jestem w dziurze z rabbitami. Patrze sobie dead leży no to sprawdzam kto go ubił i szukam kolesia. No to znalazłem kryjóweczka niezła była koles opór stawiał ale w końcu padł. Mialem cały cap wypełniony rzeczami z gl wiec ide sobie sprzedać. Sprzedałem i ładnie sobie zarobiłem 2k i pare rzeczy po tym zabitym kolesiu. Ide sobie pod depo czekać zeby sie wylogowac a tu mnie zaczyna naparzać 119 lvl (kumpel tego zabitego). W tym momencie zacząłem sie modlić i bawiłem się z nim na schodach. Skille mam niezle więc tak sie bawilismy 10 minut a on nic mi zycia nie odebral bo ja sie leczylem exura. W koncu koles ruszyl glowa i zapalil ogien przy schodach. Wtedy juz wiedzialem ze nie mam szans ale nie mialem zamiaru sie poddac. Uciekam gdzies na jakies kolejne schody ale cala droge mi zablokowalo 10 kolesi wszyscy jego kumple. Z miejsca nie moglem sie ruszyc w koncu napisalem bye bye i ujrzalem napis "You are dead". Szybko sie loguje zeby zobaczyc co stracilem mialem farta bo tylko plecak ale lvl skille i mlvl poszly sie j...ć. Mowie sobie trudno i wychodze ze swiatyni a tu mnie zaczyna pelno ludzi atakowac wrocilem szybciutko do swiatyni i musialem sie wylogowac bo do depo bym nie doszedl nie mowiac o jakims expieniu. Teraz poluje na mnie połowa Chimery, moge tylko czekac miesiac to moze o mnie wszyscy zapomna :/
|