możliwe po prostu, że nie są w stanie tego na spokojnie przemyśleć i wszystko zaczęło się od banału
każdy ten banał wyniósł do rangi zranionej dumy, lub skazy na honorze i zaprzysiągł walkę z domniemanym wrogiem, który wcześniej był im przyjacielem
jako, że ktoś komu ufali, według nich okazał się tym złym, pomyśleli o wyniesieniu tu na wierzch wątku zdrady
a tam gdzie zdrada to zaczęli dopatrywać się domniemanej sprawiedliwości..
i tak jakiś nic nie znaczący szczegół, którego ktoś nie potrafił na początku olać, bądź odpowiednio do niego podejść - przez upór bądź głupotę, stał się taką Helenią trojańską i obudził smoka drzemiącego w reszcie

stąd też wynikła cała awantura zepsuła też nastroje postronnym, którzy ucierpieli od bratobójczej walki, która wyniszczać zaczyna ich wewnętrznie
od rozpoczynających się fochów, żali i płaczu aż po wyrzuty czynione drugiej osobie tak bez pogodzenia rozstają się wcześniej przyjazne sobie osoby
to tak ode mnie

gwoli przemyśleń i zastanowienia
d.Taube