No... jak ostatnio mama mi wyłaczyła kompa. Był żeźnia z siekierą (co tam krzesło) goniłem somsiadów po ulicy, zabiłem kilka psów. A na koniec, przybył mistrz Jedi i wszytkich uratował.
Tak na serio, to se poprzeklinam jak padne. tylko tak aby starsza nie słyszała. I jest luzzz... i staram się odrobic. Lub pada hasło: "Kończe z Tibią" na to koledzy, "ta... napewno" i gram dalej. Ale nic tak nei wpienia jak Hack, posatci
