No, cóż...
Ogólnie rzecz biorąc, film ten zrobiłem, żeby przekonać się jak to jest być reżyserem takiego kiczu i jak to jest być wyśmiewanym przez niezły tłum (ileś tam tysięcy ściągnięć). Całkiem ciekawe uczucie, wbrew pozorom gdy czytałem komentarze typu "co za GUWNO, DNO!!!!!!!!!!!, WyJĆ STonT, HóóJOWY FILMEK", czuło się pewną satysfakcję, że doprowadziłem kilka osób do szewskiej pasji.

Dziękuję także (przede wszystkim) tym, którzy docenili sedno tego filmu i byli dość inteligentni, żeby pojąć ironię, którą w filmie zawarłem. Kluczem jest umiejętność
śmiania się z samego siebie. To wszystko, co miałem do powiedznia. Dzięki temu jednemu żałosnemu filmikowi czuję satysfakcję. I nie przestanę.
Kropka.