To dopiero prolog, więc nie powiem "beznadziejnie beznadziejny, najgorszy z możliwych", ale genialnie się to nie zapowiada. Poza tym raczej nieciekawe są historie nieustraszonych bohaterów, którzy stawiają czoła przeważającym siłom wroga, a na samym końcu (kiedy już wszystko wydaje się stracone) ostatkiem sił pokonują nieprzyjaciela i ratują świat... Znacznie lepszy jest... hmmm... Johny Bravo?
|