Zobacz pojedynczy post
stary 19-06-2008, 23:46   #2
Yoh Asakura
Użytkownik Forum
 
Yoh Asakura's Avatar
 
Data dołączenia: 29 08 2004
Lokacja: Emirates Stadium

Posty: 5,814
Stan: Niegrający
Domyślny

Biorę udział. Półelf. Charakterystykę dawałem już na 4um, zaraz przekopiuję.
@Edit:
1. Yoh, na nazwisko Asakura, ale nie używajmy go. Pseudonimu brak.
2. Półelf, wojownik. Bóstwa brak.
3. Około 185 cm., dość dobrze zbudowany. Duża klatka piersiowa. Włosy, taki jasny brązowy. Twarz pokryta dwoma bliznami, na plecach jest znamię (taka czarna plamka). Długie nogi. Oczy zielono-niebieskie.
4. Introwertyk. Nieufny. Bardzo lojalny wobec tych, którzy są wobec niego fair. Rozważny, spokojny, stanowczy, bardzo zdystansowany do wszystkiego. Cynik, ciężko go zdenerwować, a jego dystans do siebie jest tak ogromny, że nie sposób go obrazić. Gdy trzeba działać, to najpierw myśli, analizuje, ustala swój plan, a potem i tak robi co innego.
5. Biografia pisana wcześniej. Tak, wiem, że jest zua i w ogóle, ale to mój pierwszy raz. A za pierwszym razem każdy chce zagrać taką postacią. Ale potem obiecuje, wezmę tego gnoma-bankruta, co mu piekarnia źle prosperuje ;<
Ukryty tekst:
Już od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę z tego, że nie pasował do reszty społeczeństwa, w którym żył. Jego towarzysze byli roześmianymi osobami, wesołymi, gadatliwymi, żywotnymi, on zaś był milczkiem, typem obserwatora-flegmatyka, który wszystko robił powoli, nigdy nigdzie mu się nie śpieszyło. Nie lubił rozmawiać, wolał słuchać tego, co inni mają do powiedzenia. Pomimo tego, że ludzie uważali go za wyalienowanego dziwaka, to często zwracali się do niego po pomoc, a on nigdy nie potrafił odmówić. Z czasem takie życie zaczęło go zleksza męczyć, coraz bardziej czuł się odizolowany od rodziny, od znajomych, od wszystkich ludzi i nieludzi wokół. Razu pewnego nadarzyła się okazja ku temu, by raz na zawsze odejść z tego zadupia. Przez miasto przechodziła armia. Yoh postanowił się zaciągnąć, był zdesperowany, pragnął tylko opuścić to miejsce, a przy dogodnej sytuacji zdezerterować i poszukać cichego miejsca, w którym mógłby przemyśleć swą przyszłość, i w którym mógłby podszkolić się w walce mieczem, by później z powodzeniem szukać przygód. Gdy dowódca wojska zauważył jego gabaryty fizyczne, nie miał nic przeciwko wcieleniu go do swej miriady. Jednak już na wstępie okazało się, że jednak jest poważna przeszkoda - charakter Yoha. Nie słuchał poleceń. Rozkazy odbijały się, spływały po nim, nic sobie z nich nie robił. Dowódca postawił mu ultimatum - albo zmienia swoją mentalność, albo po wsze czasy będzie tu tkwił. Wybór nie był wcale tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Jednak wóz albo przewóz, musiał to przeboleć. To była jego chwila, jego szansa, jego okazja do ucieczki, do wyzwolenia, nie mógł jej zaprzepaścić. I nie zrobił tego.
Jego pożegnanie z mieszkańcami było krótkie. Jedno, krótkie "żegnajcie" i już półelf maszeruje wraz z ludźmi. Gdzie ? Tego nie wiedział. Nawet nie spytał. To nie było teraz ważne. W końcu i tak po góra 4 dniach chciał zdezerterować. Jednak jego plany zostały pokrzyżowane -
na maszerujący legion przypuściła szturm horda rozjuszonych ogrów. To była masakra. Przetrwali tylko ci, którzy mieli na tyle oleju w głowie, by uciec. Yoh był jednym z nich. Biegł, biegł ile sił w nogach, nie wiadomo kiedy znalazł się w lesie. Zagubiony, sam, głodny, spragniony, ledwo żywy. Powoli tracąc nadzieję, szedł przed siebie, aż w końcu natknął się na mała osadę elfów. Ich zwiadowcy szybko go znaleźli i pojmali, ale gdy wysłuchali jego historii, wcielili go do swego społeczeństwa. Z deszczu pod rynnę, chciałoby się rzec, z zadupia na zadupie. Jednak ta osoba była trochę inna niż reszta - tutaj szkolono w walce mieczem. Czy to dar boży dla niewierzącego półelfa ? Tutaj mógł nauczyć się władać orężem. I w tamtej chwili tego właśnie pragnął, toteż zamieszkał tam. Tkwił w przysiółku przez parę lat, aż uznał, że jest wystarczająco zahartowany i dojrzały, by stać się poszukiwaczem przygód. Dostał mapę okolicy, długi, jednoręczny miecz, skórzany kaftan, wygodne buty, rękawice, mieszek ze złotem i błogosławieństwo elfa, który rządził wioską. I wyruszył, by szukać przygód, a tych miało w jego życiu nie zabraknąć...
__________________
Ooh to be a Gooner.

Ostatnio edytowany przez Yoh Asakura - 20-06-2008 o 00:05.
Yoh Asakura jest offline   Odpowiedz z Cytatem