Mi się podoba zespołowość w Tibii. Jeżeli chcesz zrobić questa, wybrać się w jakieś wypasione miejsce, to w większości przypadków nie jesteś w stanie zrobić tego sam. Więc poszukujesz przyjaciół... niezbędni są tacy zaufani, żeby nie było problemu z podziałem loot'a, albo z tym, że ktoś "pozwoli Ci zginąć", tylko po to żeby zabrać Twój eq. Nie znasz ludzi, a musisz im zaufać...
No i oczywiście lubię ten dreszczyk... sama się dziwię, że aż tak się przejmuję tym, co się dzieje w jakiejś "głupiej" grze. W rl jestem raczej bardzo opanowaną osobą i niewiele rzeczy dostarcza mi takich emocji, jak np. wyprawa do Mintwalin albo orc fortece. Najpierw strach, potem niepewność, a na końcu radość z loot'a... a potem już tylko wielkie uff... przeżyłam
